Przełącznik segmentów2

O tym jak „garbus” wjechał do Polski

12.05.2014
5 minut czytania
O tym jak „garbus” wjechał do Polski

Wszyscy znamy „garbusa”, to nasz, Polaków ukochany samochód, kojarzący się ze śmiesznym kształtem i proletariackim wozem PRL’u. Całe rodziny płakały ze śmiechu na filmach o sławnym i kochanym Garbim (ang. Herbie) a on wcale nie wjechał do Polski w 1968r. wraz z premierą filmu Kochany Chrabąszcz. Otóż mało kto wie, jak powiązany jest ten mały samochodzik z agresją III Rzeszy na Polskę z 1939r.

 

W okresie dwudziestolecia międzywojennego, kiedy damskie stroje miały podkreślać męskość ramion a na polskich scenach królowali Bodo z Dymszą w Niemczech zaistniała pewna potrzeba. Rozgoryczone po I Wojnie Światowej wojsko niemieckie, poszukiwało samochodu, który z dumą służyć będzie w licznych ludobójstwach w drodze do powstania faszystowskiego imperium na skalę tego z czasów Aleksandra Wielkiego (oczywiście wtedy tak nie postrzegano II Wojny Światowej). Los chciał, by to akurat projekt z pozoru niewinnego „garbusa” przerobionego na wojskowy nadawał się najbardziej do tych potrzeb. Koncepcja wojskowego wykorzystania tego wozu została zaprezentowana przez SS-Hauptsturmführer A. Liese i przyjęta przez Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych. Już w 1938 światło dzienne ujrzał prototyp wojskowej wersji „garbusa” - VW typ 62.

 

Auto to cechowało się odkrytym nadwoziem ze stali, brakiem drzwiczek i opływowymi kształtami. Brak drzwi stanowiłby pewien problem, ponieważ narażał pasażerów na wypadnięcie z auta w związku z czym zwykłe samochodowe fotele zastąpiono specjalnymi fotelami, które dawały dodatkowe oparcie boczne. Dzięki takim siedzeniom Hitlerowcy mogli czuć się w nich przytulnie a auto zyskało przydomek Kübelwagen – i mimo iż Kübel to z języka niemieckiego kubeł,  łatwo jest sobie wyobrazić jak nazywali je Polacy :).

 

VW typ 62 posiadał napęd 2x4 co po próbach na poligonie postanowiono zmienić… ostatecznie zamiast zmieniać napęd dodano drzwiczki, wprowadzono kilka pomniejszych zmian i samochód nadawał się w trasę. Po wystawie na salonie motoryzacyjnym w Wiedniu w 1939r. auto testowane było w Polsce w warunkach bojowych. Tak, tak, w okolicznościach, które przyszły Ci na myśl o roku’39. Po tym Urząd Uzbrojenia Wojsk Lądowych postanowił, że auto wymaga jeszcze zmian poprawiających jego własności terenowe. W grudniu 1939, po poprawkach, auto zostało wprowadzone do produkcji seryjnej, a jego nazwę zmieniono na VW typ 82. Od tej pory stał się on standardowym, lekkim samochodem Wermachtu.

 

 

O tym jak „garbus” wjechał do Polski - zdjęcie w treści artykułuO tym jak „garbus” wjechał do Polski - zdjęcie w treści artykułu nr 1Ów wojskowy „garbus” mógł być zapewne jednym z ciekawszych łupów powstańców z 1944 roku tak jak przedstawione na zdjęciach niemieckie pojazdy – czołg „Pantera” i transporter opancerzony SdKfz 251. By upamiętnić wydarzenia z ’44, Cobi postanowiło wydać zestaw VW typ 82 Kübelwagen - Powstanie Warszawskie, w którym znaleźć można precyzyjnie zaprojektowany, klockowy Kübelwagen, fragmenty zgliszczy budynku, klockowy ogień a nawet butelkę z Koktajlem Mołotowa. W zestawie znajdują się też dwa klockowe ludziki – powstaniec z repliką polskiego pistoletu VIS wz. 35 oraz Niemiec z repliką MP 40. Składając ten zestaw każdy może sobie zwizualizować realia Powstania Warszawskiego a przy okazji poznać kawałek historii motoryzacji. Cobi posiada w swoim asortymencie również oba pojazdy przedstawione na zdjęciach powyżej.

 

 

O tym jak „garbus” wjechał do Polski - zdjęcie w treści artykułu nr 2

 

 

Wracając do tematu mojego wywodu chciałam jedynie dodać, że mimo to, iż „garbus” dziewiczo pojawił się na polskich ziemiach za sprawą Hitlerowców to i tak nie można nie kochać tego ślicznego samochodu. Uważam, że w pełni zasłużył on na swój status „kultowego”, bo przecież po wojnie wiernie służył Polakom. Finalnie, chciałabym polecić zestaw wszystkim Cobi maniakom, którzy jeszcze go nie posiadają. Stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry więc nie ma na co czekać tylko brać się za składanie „własnego Powstania Warszawskiego”.

 

Emilia Kazimierowicz

 

 

VW typ 82 Kübelwagen - Powstanie Warszawskie

Najnowsze
  • Klocki COBI vs pasja do aut. Najlepsze pomysły na prezent dla dzieci w każdym wieku Klocki COBI vs pasja do aut. Najlepsze pomysły na prezent dla dzieci w każdym wieku
    Wybór idealnego upominku dla dziecka, zwłaszcza z okazji Dnia Dziecka, urodzin czy świąt, to nierzadko duże wyzwanie dla wszystkich dorosłych. Mimo, że półki sklepowe pękają w szwach od grających i świecących gadżetów, większość z nas szuka czegoś, co zaangażuje zarówno malca jak i nastolatka na dłużej, czegoś co będzie nie tylko „ładne”, ale i rozwijające. Takimi przedmiotami są bez dwóch zdań … klocki konstrukcyjne od COBI!
    7 minut czytania
    Więcej
  • "Stoi na stacji lokomotywa", czyli pomysły na prezent dla młodych pasjonatów kolei "Stoi na stacji lokomotywa", czyli pomysły na prezent dla młodych pasjonatów kolei
    Świat dziecka pełen jest chwilowych ekscytacji, które potrafią jednak zamienić się w prawdziwą pasję. Jedną z nich może być ogromne zainteresowanie kolejnictwem i wszystkim, co związane z pociągami. Dzieci pochłonięte tą pasją potrafią rozpoznawać modele lokomotyw lub rodzaje pociągów, pasjonują się widokiem dworców czy torów, a nawet mając ku temu możliwość, obserwują w nieskończoność przejeżdżające składy.
    7 minut czytania
    Więcej
  • 1 czerwca tuż-tuż, czyli pomysły na prezent dla dziecka, które interesuje się samolotami 1 czerwca tuż-tuż, czyli pomysły na prezent dla dziecka, które interesuje się samolotami
    Kiedy na niebie pojawia się charakterystyczna, biała smuga, a w oddali słychać szum silników, mnóstwo dzieci z fascynacją zadziera głowę do góry. To fakt, lotnictwo jest niezwykle wdzięcznym tematem, który rozbudza wyobraźnię i pozwala marzyć o dalekich podróżach. Zbliżający się Dzień Dziecka to doskonała okazja, aby przenieść tę fascynację prosto do dziecięcego pokoju. Zamiast kupować kolejny gadżet, który szybko się znudzi, podaruj dziecku możliwość zbudowania własnej podniebnej maszyny.
    7 minut czytania
    Więcej