Historia z COBI. Z Morza Śródziemnego na półkę kolekcjonera... wojenna odyseja ORP "Dzik"
Pamiętacie nasz niedawny wpis, w którym wzięliśmy głęboki oddech i zeszliśmy pod wodę na pokładzie legendarnego ORP Sokół? Jeśli tak, to z pewnością wiecie, że ten „podwodny drapieżnik” nie polował samotnie. Dziś zapraszamy Was na drugą część morskiej opowieści z cyklu „Historia z COBI”. Poznajcie „drugą połówkę” słynnych „Strasznych Bliźniaków”, czyli ORP „Dzik”!
Przygotujcie się na fascynującą podróż po wojennych wodach Morza Śródziemnego, która ostatecznie zaprowadzi Was prosto... na Wasze kolekcjonerskie półki!
Narodziny podwodnego drapieżnika i przejście pod polską banderę
Podobnie jak jego brat bliźniak, ORP „Dzik” narodził się w brytyjskiej stoczni Vickers-Armstrongs w Barrow-in-Furness. Jego budowę rozpoczęto 30 grudnia 1941 roku a wodowanie okrętu miało miejsce niecały rok później – 11 października 1942 roku. Należał do niewielkich, ale niezwykle zwrotnych okrętów podwodnych typu U. Jednostki te od samego początku projektowano z myślą o trudnych działaniach operacyjnych na zamkniętych i płytkich akwenach.
Choć początkowo okręt miał służyć w brytyjskiej Royal Navy, działania wojenne aliantów zrewidowały te plany. Po zatopieniu w maju 1942 roku okrętu podwodnego „Jastrząb”, polska Marynarka Wojenna dysponowała już tylko jednym okrętem – ORP „Sokół”, co było oczywiście zbyt małym wyposażeniem. Dlatego na mocy umów i protokołów o współpracy pomiędzy polską a brytyjską marynarką wojenną, postanowiono wydzierżawić Polakom nowo budowany okręt, niemal bliźniaczy dla „Sokoła”.
W ten oto sposób ORP „Dzik” został wcielony do polskiej służby 12 grudnia 1942 roku, z numerem taktycznym P-52, pod dowództwem Bolesława Romanowskiego.
ORP "Dzik" z technicznego punktu widzenia
Ten podwodny drapieżnik posiadał nitowany kadłub o długości 60m i szerokości 4,9m, a konstrukcyjna dopuszczalna głębokość zanurzenia wynosiła 60m. Jeżeli chodzi o prędkość, „Dzik” rozwijał maksymalnie 11,75 węzła na powierzchni wody oraz 9 węzłów w zanurzeniu.
Główne uzbrojenie okrętu stanowiły cztery wyrzutnie torpedowe kalibru 533 mm z ośmioma torpedami: czterema w wyrzutniach i czterema zapasowymi. Z kolei na uzbrojenie artyleryjskie składały się działa kalibru 76 mm oraz dwa lub trzy karabiny maszynowe Lewis kalibru 7,7 mm.
Załogę ORP „Dzik” stanowiło: 3-4 oficerów oraz 33 podoficerów i marynarzy, którzy w większości przeszli na służbę z zatopionego w 1942 roku „Jastrzębia”.
"Straszne Bliźniaki" wkraczają do akcji...
Główną areną działań „Dzika” stał się basen Morza Śródziemnego, najpierw wchodząc (obok bliźniaczego „Sokoła”) w skład bazującej na Malcie 10. Flotylli Okrętów Podwodnych, a następnie w skład 1. Flotylli Okrętów Podwodnych operującej z Bejrutu.
To właśnie na tych terenach polska załoga mogła w pełni wykorzystać potencjał swoich okrętów, zyskując w oczach aliantów zaszczytne, a u wrogów wywołujące niepokój miano „Terrible Twins”, czyli „Straszne Bliźniaki”.
Lista sukcesów bojowych ORP „Dzik” jest pokaźna. Podczas swojej morskiej odysei polski okręt odbył 12 patroli bojowych, wykonał 11 ataków torpedowych i 3 artyleryjskie, posyłając na dno pięć statków nieprzyjaciela (o łącznym tonażu ponad 8600 BRT), trzy promy desantowe i skutecznie uszkadzając jeszcze jedną jednostkę o tonażu 8257 BRT. Ponadto razem ze swoim „bratem bliźniakiem” poza bezpośrednim atakowaniem statków i okrętów przeciwnika, brał udział w blokadach portów, zabezpieczaniu własnych tras komunikacyjnych oraz stwarzał nieustanne zagrożenie dla żeglugi państw Osi w patrolowanym regionie.
Służba pod trzema banderami
Po zakończeniu II wojny światowej drogi polskiej załogi i okrętu ORP „Dzik” musiały się rozejść. 25 lipca 1946 roku opuszczono na jednostce biało-czerwoną banderę, przekazując go na powrót Royal Navy.
Nie był to jednak koniec służby tego okrętu. Brytyjczycy niedługo potem przekazali go marynarce duńskiej, gdzie pływał po Bałtyku i Morzu Północnym odwiedzając porty szwedzkie, norweskie, brytyjskie i holenderskie. Oczywiście zmianie uległa nie tylko bandera, ale i nazwa. Odtąd bowiem ORP „Dzik” pływał pod nazwą U1, a od 1950 - „Springeren”. Po wejściu Danii do NATO otrzymał numer taktyczny S-321.
Ostatecznie, zasłużony weteran powrócił do Wielkiej Brytanii, gdzie w 1958 roku w bazie Royal Navy w Faslane został zezłomowany.
Choć stalowy kadłub okrętu przestał istnieć, pamięć o bohaterstwie polskich podwodników walczących na nim podczas II wojny światowej przetrwała i wciąż żyje.
Ożyw legendę ORP "Dzik" na własnej półce z COBI!
Na szczęście dziś nie musimy szukać okrętu ORP „Dzik” wyłącznie w podręcznikach historii czy na starych, wyblakłych fotografiach, ale możemy „ożywić” go dzięki klockowemu modelowi od firmy COBI!
Z dumą prezentujemy Wam zestaw ORP „Dzik”, czyli pozycję absolutnie obowiązkową dla fanów militariów i historii Marynarki Wojennej. W końcu „Straszne Bliźniaki” nie mogą funkcjonować bez siebie. Jeśli masz już z dumą wyeksponowanego „Sokoła”, „Dzik” musi koniecznie dołączyć do Twojej floty!
Model został precyzyjnie zaprojektowany w popularnej skali 1:300 i składa się z 148 wysokiej jakości elementów z trwałymi nadrukami (żadnych naklejek!). Po złożeniu okręt osiąga wymiary 19,5 cm długości oraz 6,5 cm wysokości. Jest to zatem idealny format ekspozycyjny, bowiem model nie zajmie dużo miejsca na biurku, ale swoimi detalami zdecydowanie przyciąga wzrok każdego gościa.
Konstruując ten model, zadbaliśmy o jak najlepsze oddanie historycznej sylwetki oraz autentycznych oznaczeń jednostek typu U, dlatego do współpracy przy jego tworzeniu zaprosiliśmy Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Naszym celem było wzbudzenie zachwytu zarówno młodszych konstruktorów, jak i doświadczonych kolekcjonerów.
Projektując klockowy model ORP „Dzik” zadbaliśmy o to, aby montaż był prosty, intuicyjny i przyjemny, dzięki czemu ożywić „brata bliźniaka” Sokoła mogą nawet dzieci od 7. roku życia. Składanie tego okrętu to bez wątpienia nie tylko przyjemność, ale i doskonały pretekst do rodzinnej lekcji historii, do czego gorąco zachęcamy!
A zatem… nie zwlekaj i skompletuj obie legendy walk podwodnych z okresu II wojny światowej. Ciesz się fantastycznym procesem budowy i spraw, by ORP „Sokół” oraz ORP „Dzik” dumnie prezentowały się w Twojej gablotce bądź na biurku.
Do zobaczenia w kolejnych wpisach z cyklu „Historia z COBI”! Trzymajcie kurs i budujcie z pasją!
-
Klocki COBI vs pasja do aut. Najlepsze pomysły na prezent dla dzieci w każdym wieku
Wybór idealnego upominku dla dziecka, zwłaszcza z okazji Dnia Dziecka, urodzin czy świąt, to nierzadko duże wyzwanie dla wszystkich dorosłych. Mimo, że półki sklepowe pękają w szwach od grających i świecących gadżetów, większość z nas szuka czegoś, co zaangażuje zarówno malca jak i nastolatka na dłużej, czegoś co będzie nie tylko „ładne”, ale i rozwijające. Takimi przedmiotami są bez dwóch zdań … klocki konstrukcyjne od COBI!7 minut czytaniaWięcej -
"Stoi na stacji lokomotywa", czyli pomysły na prezent dla młodych pasjonatów kolei
Świat dziecka pełen jest chwilowych ekscytacji, które potrafią jednak zamienić się w prawdziwą pasję. Jedną z nich może być ogromne zainteresowanie kolejnictwem i wszystkim, co związane z pociągami. Dzieci pochłonięte tą pasją potrafią rozpoznawać modele lokomotyw lub rodzaje pociągów, pasjonują się widokiem dworców czy torów, a nawet mając ku temu możliwość, obserwują w nieskończoność przejeżdżające składy.7 minut czytaniaWięcej -
1 czerwca tuż-tuż, czyli pomysły na prezent dla dziecka, które interesuje się samolotami
Kiedy na niebie pojawia się charakterystyczna, biała smuga, a w oddali słychać szum silników, mnóstwo dzieci z fascynacją zadziera głowę do góry. To fakt, lotnictwo jest niezwykle wdzięcznym tematem, który rozbudza wyobraźnię i pozwala marzyć o dalekich podróżach. Zbliżający się Dzień Dziecka to doskonała okazja, aby przenieść tę fascynację prosto do dziecięcego pokoju. Zamiast kupować kolejny gadżet, który szybko się znudzi, podaruj dziecku możliwość zbudowania własnej podniebnej maszyny.7 minut czytaniaWięcej
